15.11.2013

Five

Harry P.O.V
               
- Mogę, chociaż wiedzieć, kim jesteś? – Spytała drżącym głosem. Strach był od niej wyczuwalny na kilometr. Szczerze? Nie dziwiłem się jej. Gdybym był na jej miejscu, sam bym się bał, ale nią nie jestem, a ja niczego się nie boje.
- Twoim największym koszmarem - odpowiedziałem, i nacisnąłem czerwony klawisz kończący rozmowę.  Nie zamierzałem zdradzać swojej tożsamości. Oj nie, nie tym razem. To jeszcze nie ten moment.
Na mojej twarzy uformował się uśmiech zwycięstwa, widząc przerażoną twarz tej suki.  W sumie… zdziwiłbym się gdyby się nie bała. Strach to kolej rzeczy prawda? A on dawał mi w pewien sposób satysfakcje. Nakręcał mnie do dalszego działania niczym kołowrotek.  Powinna wiedzieć, ze to dopiero początek, zamierzam z nią zrobić o wiele gorsze rzeczy.
- No to Erin, zabawimy się trochę… - szepnąłem sam do siebie z łobuzerskim uśmiechem na twarzy. Nie czekając dłużej wsiadłem do mojego czarnego range rovera, przekręciłem kluczyk w stacyjce i ruszyłem w kierunku umówionego wcześniej spotkania z chłopakami. Nie minęło nawet 5 minut, a poczułem wibracje w kieszeni spodni. Wyciągnąłem telefon, zerkając wcześniej na ekran jednocześnie wywracając oczami w frustracji na widok wyświetlającego się imienia.
- Czego chcesz James – warknąłem do słuchawki, odbierając połączenie.
- Gdzie do kurwy nędzy jesteś? Czekamy na ciebie – zabrzmiał po drugiej stronie gruby, podniesiony męski głos.
- Jadę już kurwa – syknąłem rozwścieczony. Nie można się spóźnić kilka minut? Co ja zegarek jestem, że muszę być zawsze na czas?
- Niech zgadnę, znów śledziłeś tą laskę? – Odparł z kpiną w głosie
- Gówno cię obchodzi, co robiłem, zajmij się swoim pieprzonym życiem – wysyczałem wściekły do słuchawki. To moja sprawa, gdzie jestem i co robię, a on nie ma tu nic do gadania.
- Okej nie denerwuj się tak bracie – mógłbym przysiąść, że wyłożył teraz ręce w geście poddania. Nie był konfliktowy jednak czasem potrafił wkurzyć człowieka niemiłosiernie.
- Zaraz będę, nie zaczynajcie beze mnie - powiedziałem spokojniejszym głosem, i nie czekając na odpowiedź nacisnąłem przycisk kończący rozmowę. Wsunąłem telefon z powrotem do kieszeni, jednocześnie dociskając pedał gazu. Co do Jamesa, nic do niego nie miałem, jednak czasem okropnie mnie irytował. Nic dziwnego, że nie pałam do niego zbyt wielką sympatią. Zawsze musi wtrącić swoje trzy grosze, czy ten człowiek nie ma własnego życia? Muszę niestety przyznać, że bez niego gang nie funkcjonowałby tak dobrze. James o wiele ułatwia nam prace. Włamuje się do baz danych i wyciąga informacje o ofierze. Sukinsyn jest w tym najlepszy. Jak myślicie skąd mam numer tej dziwki Erin? Facet zrobił kilka kliknięć i zdobył dla mnie wszystkie potrzebne informacje. Wiem o niej niemal wszystko. Gdzie chodzi do szkoły, numer telefonu, zainteresowania, rodzina i miejsce zamieszkania. Chociaż to ostatnie wiedziałem już wcześniej, dzięki Carterowi. Nawet mi go trochę szkoda… nie stop, wcale ci go nie szkoda Styles, gość zasłużył na śmierć. Nie potrzebnie wplątał się w to całe bagno, dobrze wiedział, czym się kończy zadawanie z takimi ludźmi jak my. Pożyczył forsę, kiedy był w najgorszym dołku finansowym. 90 tysięcy to nie mało kasy, w takiej sytuacji oczekuję szybkiej spłaty. Facet nie dość, że zwlekał z zapłatą to jeszcze coraz to nowe odsetki dochodziły. Ostrzegałem, aby spłacił w należytym terminie. Ciągle było to samo, za miesiąc. Jak nie za miesiąc to za tydzień i tak w kółko.  W końcu miarka się przebrała, i koleś musiał ponieść konsekwencje. Nie jestem cierpliwym człowiekiem, jeśli czegoś chcę muszę to dostać. Inaczej sam po to przyjdę. Każdy powinien wiedzieć, że Harry’ego Styles’a się nie lekceważy. Erin popełniła największy błąd w swoim życiu, wchodząc wtedy do domu. Zniszczyła sobie całe życie, a ja tak po prostu nie odpuszczam i przysięgam, zniszczę ją. Będzie błagać o litość, gdy ja z łatwością będę mógł jej zaśmiać się w twarz. Podczas naszego pierwszego spotkania nie mogłem uwierzyć, że popełniłem aż tak wielki błąd. Jak mogłem być aż tak nieostrożny? Do dziś pluje sobie za to w twarz, ale suka tego pożałuje. Wtedy udało jej się uciec, jednak następnym razem już jej się tak nie poszczęści. Wspominała coś o imprezie tak? Więc lepiej żeby na nią jednak nie poszła. Na samą myśl o swoich podłych planach, kąciki moich ust lekko drgnęły w górę.  Miło było dzisiaj oglądać przerażoną twarz tej wywłoki. Pomysł z lustrem był strzałem w dziesiątkę. Dodatkowej rozrywki nigdy za wiele prawda? Pewnie zastanawiacie się jak w ogóle dostałem się do jej domu. Nic prostszego. Tego samego wieczoru, gdy mi uciekła, wróciłem na miejsce zbrodni i zabrałem z komody zapasową parę kluczy od frontowych drzwi. Wiedziałem, że jeszcze kiedyś mi się przydadzą. I nie myliłem się. Zresztą jak zawsze. Moja intuicja jest niezawodna.
Podjechałem pod opuszczony magazyn znajdujący się na całkowitym odludziu i zaparkowałem samochód obok innych aut, należących do reszty chłopaków. Wyjąłem ze schowka pistolet, i włożyłem go do kieszeni spodni, sprawdzając wcześniej czy jest naładowany. Wysiadłem z czarnego range rovera i ruszyłem w stronę starego budynku, który służył nam do załatwiania brudnych spraw. Przeszedłem przez próg i od razu uderzył we mnie nieprzyjemny odór stęchlizny. Obok wejścia zastałem Chrisa i Mike zaciągających się dymem papierosowym, przy czym zawzięcie o czymś dyskutując. Mike i Chris to kolejne osoby z mojego gangu. Ten drugi pomaga tuszować morderstwa i inne sprawy. Jednocześnie jest moim najlepszym kumplem, wiem, że mogę mu zaufać. To on zatuszował wszystkie ślady zabójstwa Cartera i jego dziwki. Problem tylko stanowił ich bachor, który zeznał policji przeciwko mnie. Gliny wiedziały, że chodzi o mnie. Nie jednokrotnie byłem karany, więc policja mnie dobrze zapamiętała. Jednak skuteczność przekonywania mojego zespołu jest wielka, wystarczyło kilka mocniejszych haków na naszego kochanego komisarza Wilsona, aby zapomniał o wszystkich zeznaniach tej suki. Chłopaki, gdy tylko mnie zauważyli natychmiast przerwali swoją wymianę zdań a ich twarze wyszczerzyły się w przyjaznym uśmiechu.
- Styles! – Podszedł do mnie Chris zamykając w przyjacielskim uścisku. Z Mikem wymieniliśmy się tylko kiwnięciem głowy. – Gdzie cie wcięło bracie?
- Sorry stary, ale miałem ważną sprawę.
- Zakładam, że tą ważną sprawą była Erin? – Spytał, choć bardziej to brzmiało na stwierdzenie niż pytanie, szczerząc przy tym jednocześnie zęby.
- Tak kurwa i co w związku z tym? – Warknąłem, lekko podirytowany. Ostatnio ciągle wypominali mi mój błąd, nic dziwnego, że ten temat mnie drażnił.
- Przestań się cackać stary. Weź przejdź do sedna sprawy i załatw ją od razu
- To byłoby zbyt proste. Chce się z nią jeszcze trochę zabawić – odpowiedziałem, poruszając jednocześnie brwiami, w jednoznacznym geście. Jedno przyznać musiałem. Ta cała Erin była niesamowicie seksowna, co mnie strasznie pociągało. Wyobrażam ją sobie leżącą pode mną całkiem nagą, krzyczącą moje imię. Oh Styles, o czym ty myślisz? Masz ją zabić, nie przelecieć. Skarciłem się w myślach. Chociaż kto powiedział, że nie można łączyć przyjemnego z pożytecznym? Erin byłaby idealna na jednorazowy numerek.
- Haha rozumiem - zaśmiał się klepiąc mnie po ramieniu.
- Gdzie ten śmieć? – Spytałem, zmieniając temat.
- Z chłopakami na górze – odezwał się dziś po raz pierwszy Mike. Brawo. A więc jednak potrafi jeszcze mówić. Pomyślałem z sarkazmem.
- Świetnie – odparłem z chytrym uśmieszkiem na ustach. – Na co czekacie? Miejmy go z głowy – dokończyłem ruszając w stronę betonowych schodów, nie wysilając się nawet sprawdzić czy idą za mną. Wszedłem pewnym krokiem na piętro i od razu dostrzegłem resztę chłopaków.
- Styles wreszcie! – Krzyknął Travis, gdy tylko mnie zobaczył w zasięgu swojego wzroku.
- Załatwmy tego gnojka od razu – powiedziałem nie owijając w bawełnę, nie zatrzymując się tylko od razu zmierzając w stronę przywiązanego do krzesła chłopaka znajdującego się na końcu wielkiego pomieszczenia. Podszedłem do śmiecia i kopnąłem nogą w stołek w celu zwrócenia na siebie uwagi. Obok mnie w oka mgnieniu znalazła się reszta paczki. Gość, którego jeszcze niedawno uważałem za jednego z nas spojrzał na mnie z pogardą, ale gdy tylko zobaczył, kto przed nim stoi jego wyraz twarzy gwałtownie uległ zmianie. Widać było po facecie, ze obawiał się. I miał, czego bo zamierzam mu rozpierdolić łeb za zdradę.
- Zacznę łagodnie. Powiedz, kto cię nasłał? – Spytałem spokojnie.
- Nikt – odpowiedział nie patrząc mi w oczy Tom, bo tak miał na imię. Przez 2 lata był w naszej paczce, a on tak po prostu nas zdradził. Od początku udawał naszego przyjaciela, gdy tak naprawdę wydawał komuś wszystkie nasze sekrety i przysięgam, dowiem się, komu i jego także zniszczę.
- Radzę ci się dobrze zastanowić nad odpowiedzią – w rezultacie nie usłyszałem nic oprócz głuchej ciszy, która powoli zaczęła mnie wkurwiać. Gdy o coś pytam oczekuję odpowiedzi inaczej spotka cię kara. Moja pięść mocno się zacisnęła i z hukiem zderzyła się z twarzą Tom’a, w tle słychać było łamanie kości. Chłopak zajęczał z bólu, a z jego nosa zaczęła spływać ciemno czerwona substancja. Bez niczego mogłem stwierdzić, że był złamany. – Więc? Masz mi coś do powiedzenia? – Spytałem patrząc z satysfakcją na moje rękodzieło. Widok krwi sprawiał, że po moim ciele rozchodziły się przyjemne dreszcze. Jednych widok krwi przyprawia o mdłości, a mnie wręcz przeciwnie. Działa na mnie jak narkotyk. Jej widok daje mi niewidzialną satysfakcje i pewność siebie, która od dłuższego czasu mnie nie opuszcza. Jedni biorą przyjemność z tańca, a ja ją czerpię z zabijania.
- Nikt mnie nie nasłał, działałem sam – odpowiedział unikając kontaktu wzrokowego
- Kłamiesz – warknąłem patrząc na niego z przymrużonymi oczami. Widziałem po nim, że łże jak pies, unikał mojego spojrzenia jak ognia. – Gadaj kurwa, kto cię nasłał! –  Powtórzyłem krzycząc mu w twarz i jednocześnie ciągnąc za szmaty.
- Pierdol się – splunął na mnie. Teraz to przesadził. Wkurwił mnie do granic możliwości. Powinien wiedzieć, że ze mną się nie zadziera. Nie zdawał sobie sprawy, co właśnie zrobił. Obudził demona. Naprężyłem szczękę i zacisnąłem ręce w pięść, tak, że czułem wbijające się pod moją skórę paznokcie, po czym wycelowałem z całej siły w jego obrzydliwy ryj. Moja zaciśnięta dłoń ciągle zadawała mocne uderzenia w szczękę Tom’a tworząc coraz to nowsze siniaki i rozcięcia. Biłem go gdzie popadnie, przestałem się kontrolować, byłem gotowy go załatwić. Tu i teraz. Chciałem zadać kolejny cios, gdy czyjaś ręka mnie powstrzymała.
- Harry zabijesz go – powiedział Jake. Miał racje. Nie mogłem go jeszcze zabić. Musiałem się dowiedzieć, kto za tym stoi. Opuściłem ręce wzdłuż ciała i wziąłem głęboki oddech chcąc się, choć trochę uspokoić.
- L-Luke – usłyszałem słaby glos, na którego dźwięk odwróciłem głowę w stronę Tom’a.– Luke mnie nasłał. – Wyjęczał ledwo żyjąc. Mogłem się tego spodziewać, że on za tym stoi. Od zawsze wszystkiego nam zazdrościł. Najbardziej wpływowego gangu w mieście, hajsu, a nawet kobiet, zawsze byłem od niego o ten jeden krok lepszy i właśnie tego nie mógł znieść. Nie wiedziałem tylko, że jest aż tak zdesperowany żeby posunąć się do czegoś takiego. Co za pieprzony skurwysyn. Nie mógł sam tego załatwić tylko wysyła jakiegoś smarkacza żeby odwalił za niego brudną robotę?
- Widzisz? To nie było takie trudne. – Moje usta wydęły się w upiornym uśmiechu. Wyciągnąłem z kieszeni spodni pistolet i wycelowałem nim w Tom’a. Jego twarz błagała, abym tego nie robił, jednak nie jestem typem faceta, który odpuszcza. Zawsze doprowadzam wszystkie sprawy do końca. Nigdy nie zostawiam niedokończonych i tym razem będzie tak samo. Nie widząc żadnego sprzeciwu ze strony chłopaków pociągnąłem lekko za spust patrząc w oczy swojej ofierze.  Broń wystrzeliła zostawiając ślad na samym środku jego czoła. Krew sączyła się z rany sklejając włosy i brudząc przy okazji ubranie, które było już wcześniej pokryte czerwoną substancją.  Popatrzyłem z satysfakcją na martwego człowieka, po czym odwróciłem się na pięcie chowając przy tym rewolwer z powrotem do kieszeni spodni, i ruszyłem w stronę wyjścia.
- A ty gdzie idziesz? – Spytał Jake.
- Do domu, mam dość tego gówna – odparłem, nie zaszczycając go ani jednym spojrzeniem.
- Myślałem, że to oblejemy – krzyknął za moimi plecami, widocznie rozczarowany.
- Beze mnie stary, mam inne plany – odpowiedziałem, opuszczając pomieszczenie. Szczerze? Nie miałem żadnych planów, po prostu nie byłem w nastroju do świętowania. Zszedłem po schodach udając się w stronę drzwi. Wyszedłem na zewnątrz, a w moją twarz uderzyło zimne, świeże powietrze.  Było już ciemno, jednak nie przeszkadzało mi to, gdyż moje oczy szybko przyzwyczaiły się do panującej pory. Stanąłem przed wyjściem biorąc jeden głęboki wdech, po czym skierowałem się w stronę mojego samochodu. Wsiadłem i odłożyłem broń z powrotem do schowka zamykając go, po czym odpaliłem silnik, ruszając przed siebie. Miałem jeden określony cel, odczuwałem dziwną potrzebę zobaczenia teraz jednej osoby. Podjechałem pod ogromny kremowy dom, zatrzymując się w mało dostrzegalnym miejscu, jednak tak abym miał dobrą widoczność na jej pokój. Była tam. Siedziała przygnębiona na parapecie z opartą głową o szybę. Nagle coś mnie natchnęło, aby wysłać do niej sms’a. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i wystukałem treść wiadomości, następnie ją wysyłając.



Zauważyłem jak sięga po komórkę, a następnie jej oczy robią się coraz większe, stopniowo czytając sms’a ode mnie. Gwałtownie zeskoczyła z parapetu i zaczęła wyglądać przez okno, jednak nie było mowy, aby mnie zobaczyła, znajdowałem się w niewidocznym dla niej miejscu.  Zadowolony z reakcji Erin, przekręciłem kluczyk w stacyjce i odjechałem spod jej domu.





Znów chciałam was bardzo przeprosić za tak długie czekanie. Miałam ostatnio mały wypadek z ręką i nie miałam kompletnie głowy do pisania. Mam nadzieje, że wybaczycie mi ten kolejny raz. Dziękuję za to, że byliście tak cierpliwi i czekaliście na ten rozdział.  Bardzo się przy nim napracowałam, i przyznam szczerze, że pisało mi się go najciężej, dlatego wyszedł jak wyszedł czyli nie zbyt dobrze. Uważam, że jest on najgorszy z wszystkich jakie do tej pory dodałam.

Zastanawiałam się  czy by nie utworzyć kont na asku Harry’emu i Erin. Co myślicie o tym pomyśle?
Z mojej strony to wszystko piszcie, co myślicie o rozdziale. Jeśli macie jakieś pytania zapraszam na mojego ask’a chętnie odpowiem na wszystkie. http://ask.fm/xxDirectioner69xx


42 komentarze:

  1. Jejciu boskie! *.*
    Pisz szybko next'a :**

    Zapraszam do mnie ;)
    http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mnie na nowy rozdział :D
      http://loolopowiadaniao1d.blogspot.com/

      Usuń
  2. Omg! Zaniemówiłam... Świetny!!!:-*:-);-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisz jeszcze dzisiaj next'a <3 PROSZĘ <3 BOSKIE <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeej, jest dopiero 5 rozdziałów, a ja już kocham to opowiadanie. Dużo weny życzę. <3 / @Bellairee

    OdpowiedzUsuń
  5. wez mi tu nie pierdol , ze jest beznadziejny bo jest zajbeisty duzo ciekawy bardzo :D przynjamniej nie taki co sa same rozmyslenia xD duzo weny zycze i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku świetny rozdział, tyle się naczekałam i w końcu jest <3 Cudowny, wyszedł niesamowicie + wiem ile musiałaś się napracować by go napisać :) Naprawdę wyszło Ci per-fect haha xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział, ciekawie się czyta czekam na next :))

    Zapraszam na next:
    http://mystory-imigation.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. G-E-N-I-A-L-N-E!

    OdpowiedzUsuń
  9. nwm czemu Ci sie ten rozdział nie podoba ale jedno wiem, że się mylisz ! :D jest zarąbisty ;) hmmm....konta na asku ? no nwm :) jak już uważasz ;) życzę dużo pomysłów aby to opowiadanie było jak najdłuższe ! :) czekam na następny rozdział ! :* B ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. zajebisttteeeeee ! :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział:) Twoje opowiadanie coraz bardziej mnie wciąga i nie mogę się doczekać następnego rozdziału:)
    Weny!
    @Kayka_U

    OdpowiedzUsuń
  12. A mi rozdział się podoba i myślę również, że powinnaś być z niego zadowolona. Poznajemy tutaj prawdziwie oblicze Harry'ego, no i znajdujemy odpowiedź, dlaczego zabił rodziców Erin. Jednak zadziwiające jest zachowanie Harry'ego na końcu. Chce ją zobaczyć chociażby przez to okno i wysłać miło nie miłego smsa. Cóż, zobaczymy co będzie dalej! Pozdrawiam, trzymam kciuki żeby kolejny poszedł Ci łatwo i szybko! :>

    in--my-place.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebisty rozdział dodawaj więcej :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. rozdział był genialny chociaż chciałabym więcej Erin i Harrego - czekam na next dodaj go szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny rozdział. To opowiadanie naprawdę jest cudowne i ja sama chciałabym umieć tak pisać. Zdziwiłam się trochę, gdy czytałam o Harrym i o tym, dlaczego zabił jej rodziców. Erin bardzo mi się podoba, świetnie ją wykreowałaś. Czekam na kolejny rozdział. :D

    http://undead-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. sdfkdghishfiob świetny <3.

    OdpowiedzUsuń
  17. hbdsghj super *___*
    http://nickij97.blogspot.com/
    http://nickij09.blogspot.com/
    Zapraszam na moje blogi ;3 ~Nicole Johnson

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialny !!! Jestem ciekawa jak dalej potoczą się losy Erin i Harrego :)
    Czekam nn ;d
    Pozdrawiam @JustynaJanik3

    Ps. Fajnie, że cały rozdział był z perspektywy Harrego :)
    Love Ya

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie gadaj takich bzdur! Rozdział równie cudowny co poprzednie, zakochałam się w tym opowiadaniu <3

    http://lost-in-your-eyes-fanfiction.blogspot.com/
    http://fiveboysstolemyheartforforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. mówiłam ci juz że cię kocham ? JESLI NIE TO TO MÓWIĘ !!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. BOSKO , MEGA *_* błagam pisz szybko i weny zycze

    OdpowiedzUsuń
  22. "Dostaję to, czego chcę i nie muszę gonić za wszystkim.

    Aż wreszcie przyszła ONA..."
    Zapraszam na fanfiction o Harrym Stylesie.

    http://inked-fanfiction-tlumaczenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Mmm,gangi i takie tam...No i zabijaka Harry :) Ja bym jednak odważyła się spróbować zrobić z niego odrobinę większego wariata w sprawach zabijania,jak Joker z Batmana :P (moje porównania wymiatają)
    Piszesz świetnie,nie zgadzam sięz tym,żę to twój najgorszy rozdział,bo wszystkie są fajne ;)
    Zapraszam na mojego bloga:http://your-one-thing.blogspot.com/
    I drugiego z inną tematyką :http://a-small-note-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku, to jest cudowne. Od razu mnie wciągnęło ! Juz nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniałe! Czekamy na nexta. W wolnej chwili zapraszamy do nas
    owszystkimioniczym-1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurde,cudowny jest on.
    Jednak muszę podziękować koleżance ,że poleciła mi ten blog.
    Podoba mi się ten mroczny charakter Harrego.
    Obserwuje!
    Czekam na następny !!!
    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  27. Niewiarygodny.
    Harry ją niszczy
    Ciekawa fabuła.
    oszę o informowanie @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  28. boskiiii <3 <3 <3
    ejjj ale srasznie dlugo dodajesz z tego ci widze ;C

    OdpowiedzUsuń
  29. wow, boskie czekam z niecierpliwością na nowy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Aaaaaaaaaaaaa swietny !!! ^^

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej Mam pytanie... jak robisz te smsy?

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozdział jest cudny xd

    OdpowiedzUsuń
  33. super genialne, czekam na next, a w tym czasie zapraszam do oceny mojego opowiadania, licze na szczere opinie, a jak się spodoba to może zostaniesz za mną do końca i dołaczy do obserwujących
    http://i-need-friend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Layout by Yassmine